Płomień nadziei gaśnie w moich oczach
Jestem blisko upadku
Wiatr łagodzi ból mego serca
Ale nie daje mu ukojenia
Kłamstwa w moim umyśle
Nie dają mi szansy
By zmienić moje życie
I żyć jak w moich marzeniach.
Słowa wykrzyczane w ciemne niebo
Łzy spływające wraz ze strugami deszczu
Niespokojny oddech świszczący w płucach
Zamykam oczy
Czekam na śmierć
Płomień nadziei gaśnie w moich oczach
Pogrążam się w otchłani upadku
Wiatr porywa moje myśli
Ale nie zabiera tych złych
Kłamstwa w moim umyśle
Nie pozwalają mi żyć
Zabierają moje sny
I sprawiają że płaczę
Słowa wykrzyczane w stronę Gwiazd
Łzy osuszane powiewem ciszy
Głośny oddech szepczący z ust
Zamykam oczy
Czekam na śmierć
Umieram? Czy teraz umieram?
Płomień nadziei gaśnie w moich oczach
Czekam na upadek
Wiatr zabiera mój czas
Ale to jeszcze nie koniec.
Słowa wykrzyczane w powietrze
Łzy napełniające oczy
Cichy oddech opuszczający mnie
Zamykam oczy
Czekam na śmierć
Umieram? Czy teraz umieram?
Płomień nadziei gaśnie w moich oczach
Nadchodzi mój upadek
Wiatr zabiera moją duszę
Ale następuje powoli
Słowa wykrzyczane gdzieś w ciemność
Łzy tworzące rzekę we mnie
Ostatni szept oddechu
Zamykam oczy
Czy umieram?...
Teraz umieram...
~Er